
za: http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=17081&Itemid=46
Prova tecnica di attentato? Ma cosa andate a pensare…
http://www.maurizioblondet.it/prova-tecnica-di-attentato-ma-cosa-andate-a-pensare
Maurizio Blondet
tłum. RAM
(…)
Na łamach rzymskiego Il Tempo ukazało się dziś co następuje:
„Dron narusza watykańską no-fly zone. Zatrzymani dwaj 30-letni Izraelczycy.
Zaniepokojenie o Bazylikę Świętego Piotra z powodu obiektu latającego, który wystartował z Mostu Umberta I.
No-fly zone ustanowiona z okazji Jubileuszu została naruszona dwa razy w okresie czasu mniejszym niż 2 tygodnie. Dron z kamerą przeleciał nad Tybrem, aż do kopuły Bazyliki omijając przez kilka minut systemy bezpieczeństwa.
„Znajdowaliśmy się przy Castel Sant’Angelo, gdzie mamy mobilny posterunek policji w celu koordynacji operacji w rejonie, kiedy nad głowami zobaczyliśmy lecącego drona. Leciał wzdłuż Tybru, aż do via Conciliazione.
Zaczęliśmy szukać ludzi pilotujących go zdalnie – dron był zaledwie 50 metrów od Bazyliki Świętego Piotra i na Moście Umberta I zauważyliśmy dwóch młodych mężczyzn z urządzeniem do zdalnego sterowania. Zabraliśmy sprzęt, bardzo profesjonalny, z obiektywem wysokiej rozdzielczości , przetwornikiem Ultra 4K (12 megapixel) – na pewno nie była to zabawka”.
Są to słowa policjanta, który jako pierwszy zobaczył wczoraj rano, o 8,30 drona przelatującego nad Watykanem.
To już drugi epizod tego rodzaju, po zatrzymaniu na placu Colosseo, zaledwie 12 dni temu, 31-letniego Turka, kiedy w towarzystwie 4 innych Turków był zajęty quadrocopterem sterowanym przy pomocy radia, identycznym jak «Phantom 3», przejęty dzisiaj. Izraelczycy zostali oskarżeni o pogwałcenie kodeksu nawigacji lotniczej i rozporządzenia prefekta. Jak się okazało udało im się przetransportować trolley z dronem aż do mostu i tam, na balustradzie zamontowali kamerę, poczym uruchomili go, i wysłali w kierunku Bazyliki.
W momencie gdy pojawili się przed nimi policjanci, Izraelczycy, obydwaj doradcy finansowi z Tel Avivu, niekarani, byli zaskoczeni, ale bynajmniej nie przestraszeni. Byli bez dokumentów. Zostali doprowadzeni do biura kryminalistycznego w celu pobrania odcisków palców, po czym uwolnieni. Do weryfikacji użyto baz danych Interpolu i Europolu, została także przeprowadzona rewizja w pokoju hotelowym.
O współpracę poproszono ambasadę izraelską w Rzymie, wydaje się jednakże, że nie są groźni, więc wrócili do Izraela. Zostały zatrzymane tak super wyposażony dron kosztujący 2 000 euro, jak i karty SIM telefonów komórkowych, na które video mogły być pobierane w czasie rzeczywistym”.(…)
Jak skomentować wydarzenie?
Być może chwaląc „doradców finansowych z Tel Avivu” za fakt nie zabrania ze sobą dokumentów.
Jak wiadomo terroryści islamscy, którzy pomimo tego, że są o wiele bardziej profesjonalni i sprytni, dają się złapać na znanej ich słabości noszenia z sobą dowodów tożsamości, które gubią, zapominają o nich lub zostawiają je na miejscu zbrodni albo też w samochodach, których używają do ucieczki – zjawisko pozwalające na ustalenie bez cienia wątpliwości ich przynależność: islamiści.
Pociesza natomiast fakt, że kiedy do Rzymu przyjeżdżają Izraelczycy aby popilotować sobie ich drony z kamerami o wysokiej rozdzielczości i możliwością śledzenia obrazu w czasie rzeczywistym na ich smartphonach, nie wkładają do kieszeni paszportów.
Zostawili je w hotelu? Nie zabierając ich ze sobą, nikt nie może wiedzieć kim są. Również policja, po zatrzymaniu ich i sfotografowaniu nie publikuje ich nazwisk – cóż za dyskretność.
Nie pozostaje nic innego jak akceptacja faktu. (…)
Dlaczego niektórzy agenci mogą być aż tak wielkimi dyletantami
Jesteście zbyt podejrzliwi, drodzy czytelnicy, jeżeli myślicie zaraz, że dwaj doradcy finansowi z Tel Avivu przeprowadzali wizję lokalną dla nadchodzącego zamachu ISIS, który przez tenże ISIS został zaplanowany na Jubileusz.
Nie jest to możliwe z jednego tylko powodu – jak mogliby być tak naiwni, aby pozwolić na to, że mogli by ich zauważyć przechodnie i zaalarmować policję.
Teraz przychodzi mi jednak na myśl, że byli wcześniej inni Izraelczycy, jeszcze bardziej naiwni. A było to 11 września 2001. Pokojówka, sprzątająca mieszkanie po drugiej stronie rzeki Hudson, obserwując Wieże w płomieniach, dostrzegła młodych ludzi, którzy stojąc na dachu furgonu firmy przeprowadzkowej fotografowali się nawzajem mając za tło Twin Towers – skacząc z radości, pokazując palcami znak zwycięstwa, przybijając piątkę. Pokojówka zanotowała numery tablicy rejestracyjnej.
Policja Nowego Yorku odnalazła furgon – należał do Urban Moving Systems, firmy przeprowadzkowej – i jak napisano „znaleziono w niej 5 młodych Izraelczyków, byli to: Silvan i Paul Kurzberg, Yaron Shmuel, Oded Ellner i Omer Marmari”.
Po tym jak zostali siłą zmuszeni do wyjścia z furgonu i położenia się na ziemi, kierowca, Silvan Kurzberg wypowiedział dziwne zdanie:
„Jesteśmy Izraelczykami. To nie my jesteśmy waszym problemem. Wasze problemy są naszymi problemami. To Palestyńczycy są problemem„. Policja ujawniła, że „w furgonie znajdowały się mapy miasta z zaznaczonymi na nich miejscami”.
Oto foto: Pięciu tańczących Izraelczyków
[ale to nie tańczą… md]
Ponadto w furgonie znaleziono prawie 6 000 dolarów w gotówce i międzynarodowe bilety samolotowe in blanco oraz większą ilość paszportów różnych narodowości”.
W sytuacji ewentualnego powalenia wieżowców przy pomocy mistrzowskiego zniszczenia kontrolowanego z użyciem środków wybuchowych, cóż mogło lepiej służyć niż firma przeprowadzek w celu możności ciągłego poruszania się po budynkach (w których rzeczywiście były wynajmowane biura), wyglądając na zwykłych jej pracowników? Trzeba dodać, że obydwaj Kurzberg zostali zidentyfikowani przez FBI jako agenci Mossadu.
Ponadto, odnośnie wind (każda z Wież miała 155 wind) zanotowano nieustanne krążenie tragarzy przenoszących duże ładunki.
Podejrzenia wzrosły gdy właściciel firmy Urban Moving Systems – Dominic Suter, Izraelczyk, jak tylko go poinformowano o zatrzymaniu jego pracowników, uciekł natychmiast do Izraela – nie wyłączając nawet funkcjonujących w biurze komputerów.
Niektóre furgony firmy Urban Moving Systems na ścianach bocznych przedstawiały widok jak na zdjęciach poniżej. I z tego rodzaju wymalowaną przepowiednią, całymi miesiącami jeździły po Manhattanie.
z tego rodzaju wymalowaną przepowiednią..
Postawiono wtedy pytanie: jak mogli oni okazać się tak głupi?
Otwarcie świętując zawalenie się World Trade Center? Aż do zatrzymania ich przez policję?
Istnieje odpowiedź: Oni mogą sobie na to pozwolić. Mogą sobie pozwolić na zachowania głupie i dyletanckie.
Tym z Urban Moving System udało się ponieważ jeden z prokuratorów Nowego Yorku, zamiast ich zatrzymać (jak tego chciało FBI), wydalił ich z USA za pracę bez pozwolenia. I w ten sposób uniemożliwił śledztwo przeciwko nim.
Prokuratorem który kierował wówczas wydziałem karnym był Michael Chertoff, syn rabina i pionierki Mossadu. Kilka miesięcy po tym zajściu, prezydent Bush mianował go szefem Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Ale są to historie, które już znacie.
Nie zamartwiajcie się więc, przynajmniej do momentu, w którym nie zobaczycie furgonów firm przeprowadzkowych krążących po Rzymie z wymalowaną na nich kopułą Bazyliki Św. Piotra…