Nie po to PiS objęło władzę, aby odesłani przez wyborców do diabła mogli nadal korzystać z przywilejów!


za:http://wpolityce.pl/polityka/276747-nie-po-to-pis-objelo-wladze-aby-odeslani-przez-wyborcow-do-diabla-mogli-nadal-korzystac-z-przywilejowfot. PAP/Jacek Turczyk/Rafał Guz fot. PAP/Jacek Turczyk/Rafał Guz

Nasz zawód ma coś w sobie z sadomasochizmu. Z dziennikarskiego obowiązku musiałem spędzić kilka ostatnich nocy na wysłuchiwaniu głupot z mównicy sejmowej. Oto podniósł się wrzask i tumult odsuniętych od władzy w de-mo-kra-tycz-nych wyborach przez wyborców, że nam, wszystkim, odbiera się demokrację. Wrzask podniósł się nie tylko w Sejmie, także w studiach telewizyjnych, którymi wkrótce zawładną bojówkarze PiS, i na ulicach, gdzie potencjalne ofiary tych gwałcicieli wyszły odważnie protestować przeciw!

Mogą nam odbierać programy! Mogą nam wyłączać mikrofony! Ale nigdy nie zamkną nam ust! Nigdy!

— huknął do mikrofonów ochrypły i wyczerpany, ale mężny dysydent z TVP Tomasz Lis.

Brawooo, brawooo!

— odpowiedział mu tłum równie odważnych, zaangażowanych i równie zaKODowanych, którzy też przyszli protestować przeciw.

Kochani! Kochani! Spójrzcie wszędzie dookoła! Pomyślcie, gdzie jesteśmy! Każdy metr kwadratowy tej ziemi jest nasiąknięty krwią! Najlepsze córki, najwspanialsi synowie tego narodu walczyli, żebyśmy mieli to co mamy dzisiaj!

— grzmiał dalej zachrypnięty trybun Lis do ludu. Ten sam Lis, który nieco wcześniej wywodził, co sądzi się „w wielu newsroomach”, a mianowicie, że:

Ludzie nie są tacy głupi, jak nam się wydaje. Są dużo głupsi.

Ten sam redaktor Lis, który za ekranowe, światopoglądowe lekcje udzielane „głupim” i „głupszym” pobiera od programu…, mniejsza z tym, nie będę zaglądał mu do kieszeni, dają, to bierze.

A dają ci, którzy tak jak on teraz protestują we wspólnej sprawie. Bo tylko oni maja rację, tylko oni wiedzą, co jak, z czym i z kim, jedynie oni mogą zapewnić Polsce i Polakom… – no właśnie, co mogą? Utraty czego mają się bać „głupi” i „głupsi”, „co mają dzisiaj” do stracenia…?

Demokrację, oczywiście, której platformiano-ludowa władza strzegła jak źrenicy oka. Kto nie pamięta, tej determinacji, tego zdecydowania w działaniu…, na przykład wywleczenia o brzasku z pieleszy pewnego internauty, który ośmielił był się krytykować prezydenta, albo wyrywania laptopa pewnemu redaktorowi naczelnemu podczas akcji w redakcji, która chciała ujawnić „nielegalne nagrania” kompromitujące członków rządu, albo choćby rekordowej liczby legalnych podsłuchów i inwigilacji na niespotykaną wcześniej skalę, wszak w tym przypadku chodziło o ład i porządek. Jak nie cenić tak sprawnie funkcjonującej administracji, wyłanianej z najbardziej zaufanych, najbliższych krewnych i oddanych sprawie przyjaciół pana premiera, pani premier, wicepremierów i ministrów?

Jak ich nie popierać, przecież PO+PSL=KOD! Przez ćwierć wieku od wynegocjowanej transformacji ustrojowej Prawo i Sprawiedliwość rządziło zaledwie dwa lata, a ile zdążyło napsuć, naknocić, nawarcholić…! Nie dziwota, że przez osiem lat władzy platformiano-ludowych odnowicieli oblicza tej ziemi nie udało się naprawić choćby tylko służby zdrowia, de facto najgorszej w całej Unii Europejskiej! Że, jak podaje Towarzystwo Przyjaciół Dzieci, mamy 400 tys. żyjących na ulicach i jeszcze więcej niedożywionych „dzieci-śmieci”, że ponad dwa miliony młodych Polek i Polaków musiało emigrować za chlebem, że zarobki tych, którzy nie wyjechali należą do najniższych w Europie, zaś ceny są jak w Berlinie, czy w Paryżu, że emeryci cierpią na starczą biedę i wkrótce nie będzie z czego wypłacać nawet tych głodowych emerytur…? – wina PiS! Że gigantyczne zadłużenie naszego kraju zaciągnięte w ciągu ostatnich ośmiu lat będzie spłacać kilka następnych pokoleń Polakow…? – wina PiS! Że, zgodnie z raportem Global Financial Integrity, Polska jako jedyna spośród państw UE znalazła się w światowej czołówce krajów ogałacanych przez zagraniczne koncerny, które wyprowadzają rocznie od nas 90 mld złotych, czyli 5 proc naszego PKB…? – wina PiS…!

Co gorsza, teraz marionetkowy rząd dyktatora Jarosława Kaczyńskiego, który nienawidzi Polski i Polaków, skłóci nas z zagranicą! Już coś tam pomrukują o sankcjach, bo takiej złej prasy nie mieliśmy nigdy!

Pewnie zdominowany przez jego ludzi parlament uchwali jeszcze którejś nocy ustawę o karalności za rozpowszechnianie informacji o „polskich obozach zagłady”. To przecież trzeba załatwiać dyplomatycznie, tak, jak to robiła w latach 2008-2014 ekipa POPSL, w 636 stwierdzonych przypadkach użycia przez zagraniczne media tego określenia. A co o nas powiedzą, gdy pisowscy naziści rzeczywiście zechcą repolonizować zagraniczne media, należące niemal w całości do zaprzyjaźnionych z nami Niemiec?

Biada nam, biada! Najgorsze jest to, że szaleństwa PiS nie da się normalnie zatrzymać. Satrapie Kaczyńskiemu udało się wepchnąć swego człowieka do pałacu prezydenckiego i na czoło rządu, ma większość w parlamencie, więc co może nas przed nim uratować? – tylko „Majdan w Warszawie”, jak wezwał patriota Lis. Tym bardziej, że właśnie zostały dokonane zamachy na ostatnie przyczółki władzy obywatelsko-ludowej – przeszkolony w Chinach Trybunał Konstytucyjny z oddanym sprawie prezesem Andrzejem Rzeplińskim, oraz na media publiczne, gdzie patriota Lis i inni tracą wpływy. Jeśli naród się nie obudzi, pisowcy niebawem przepędzą także tych równie oddanych z różnorakich rad nadzorczych, spółek skarbu państwa, a może nawet z sądów, „najdostatniejszych” posterunków supremacji Waldka, Marka, Rycha, Krzycha itp., które wcześniej tak znakomicie i bezkonfliktowo współpracowały z rządem III RP. Dość wspomnieć jakże dyspozycyjnego sędziego w aferze Amber Gold z udziałem syna premiera, i w innych, skutecznie umarzanych sprawach, by nie jątrzyć, nie skłócać, nie niepokoić opinii publicznej.

Taka zgoda panowała, od pierwszych chwil po naszej jakże zgodnej, wzorcowej transformacji ustrojowej, dzięki czemu mogli być pochowani z wszelkimi honorami tacy wybitni i zasłużeni Polacy, którzy już odeszli, jak generał Wojciech Jaruzelski – i komu to przeszkadza, kto chce to wszystko zepsuć…?, obudź się narodzie! To ten dyktator Kaczyński, który paskudnym zrządzeniem losu nie poleciał z bratem do Smoleńska… Obudź się narodzie, póki nie jest za późno!, krzyczy tak pochłonięty ofiarną walką o wolność i demokrację przywódca Komitetu Obrony Demokracji, że nie ma nawet kiedy pracować, aby móc płacić byłej żonie alimenty. W przeciwieństwie do innych, przywódca tego „oddolnego ruchu społecznego” Mateusz Kijowski ma świadomość, jaki ciężar historycznej odpowiedzialności na nim spoczywa. Cóż za znaczenie ma w jego wielkim dziele te zaległe kilkadziesiąt tysięcy alimentów, matka jego dzieci jest po prostu zachłannym, wyzutym, z wszelkiego patriotyzmu, egoistycznym babskiem i właściwie należałoby odebrać jej potomstwo, skoro nie potrafi wychować go bez pieniędzy. Aaa, prawda, odebrać już nie można, bo PiS zdążył i w tej materii uchwalić jakąś idiotyczna ustawę…

Nie znam takiego cywilizowanego kraju, w którym partia pozbawiona władzy przez obywateli usiłuje od pierwszych dni obalić de-mo-kra-tycz-nie wybrany, nowy rząd, która wyprowadza ludzi na ulice i angażuje do tego zagranicę, opluwając swych politycznych przeciwników w multimedialnym paroksyzmie na obcojęzycznych łamach i ekranach. Tak, to jest krzyk rozpaczy beneficjentów systemu stworzonego przez byłego szefa Platformy z nazwy Obywatelskiej, ekspremiera, który de facto w trakcie urzędowania wypiął się na własną partię, własny rząd, własny naród i własny kraj dla lukratywnej posady brukselskiego gastarbeitera, w myśl wyznawanej przez siebie zasady, że polskość to nienormalność.

Ma częściowo rację trybun Tomasz Lis. Częściowo, albowiem kwintesencją wszystkich tych działań, podburzania Polaków przeciw sobie, desperackich prób wywołania wojny polsko-polskiej są ostatnie słowa z jego apelu na żywo, podczas wiecu zaKODowanych:

Żebyśmy mieli to co mamy dzisiaj!

W demokracji istnieje możliwość wybierania innych partii po to właśnie, żeby dokonały zmian. Powiedzmy sobie otwarcie: nie po to Prawo i Sprawiedliwość objęło władzę, aby beneficjenci nieudolnego rządu, przesiąkniętego do szpiku aferami i odesłanego przez wyborców do diabła mogli nadal korzystać z przywilejów, które sami sobie przyznali.

Więc, jako jeden z tych „głupich” i „dużo głupszych”, choć do godziny 24. mamy jeszcze trochę czasu, otwieram butelkę szampana. Żeby zdążyć, bo jeszcze ten paskudny PiS zabierze mi wolność, demokrację, butelkę, zabroni pić, albo w ogóle łykać, zatem: na zdrowie, skoro na rozum za późno!

,