Powstanie Warszawskie – dlaczego było potrzebne?


z:  http://wmeritum.pl/powstanie-warszawskie-bylo-potrzebne/62782

Powstanie Warszawskie - dlaczego było potrzebne?

 

Powodów i argumentów przemawiających za koniecznością oraz słusznością wybuchu Powstania Warszawskiego nie brakuje. Wobec konieczności przeciwstawienia się coraz szerzej rozpowszechnianym, błędnym, a czasem nawet obrzydliwie bezczelnym oraz niesmacznym przekonaniom rozpowszechnianym na temat PW, postanowiłem przytoczyć w tym tekście kilka historycznych faktów, przemawiających na rzecz Powstania.

Po pierwsze nieobeznanym w tym temacie osobom należy przybliżyć samą atmosferę panującą w okupowanej Warszawie. Życie w stolicy nie należało bowiem do przyjemnych: restrykcyjnie przestrzegana godzina policyjna (od 21.00 do 6.00), okresowe kontrole dzielnic przez uzbrojonych, wpadających z samego rana do mieszkań hitlerowców, ciągłe rewizje i kontrole dokumentów, za nieposiadanie których bez trudu można było trafić do więzienia na Pawiaku, czy nawet do obozu koncentracyjnego. Pamiętajmy też o publicznych egzekucjach, łapankach, śmiesznie małym przydziale żywności na kartki (co łączyło się z rozstrzeliwaniem podróżnych przewożących w torbach jedzenie ze wsi do Warszawy), a także o ogólnym manifestowaniu przez Niemców ich rzekomej wyższości rasy na każdym kroku.

Pod wpływem tych wszystkich wydarzeń, kształtowała się w ludziach postawa buty, oporu, niekiedy wręcz nienawiści wobec okupanta (czemu trudno się dziwić).

Fenomenem wobec takich okoliczności było utworzenie imponującego polskiego państwa podziemnego oraz utworzenie, co warto podkreślić wobec rzekomych oskarżeń Polaków o antysemityzm, jedynej w okupowanej Europie podziemnej organizacji pomocy Żydom – Żegota.

Przechodząc do punktu drugiego, przybliżyć należy jak wyglądało niemieckie spojrzenie na Polskę, na Warszawę, po wybuchu II WŚ. Znana jest na pewno szanownym czytelnikom niemiecka idea „Lebensraumu” (stworzenia przestrzeni życiowej dla Niemców na wschodzie), opisana dokładnie w książce Hitlera pod tytułem „Mein Kampf”. Znali ją również Powstańcy.

Nadmienić także należy czym był tzw. Plan Ost Hitlera – był to program wymordowania lub zesłania pod Ural około 85 procent Polaków, a co więcej, zburzenia polskiej Warszawy i zbudowania w jej miejsce 200-tysięcznego niemieckiego miasta Warschau. O planie wiedzieli również Powstańcy.

Nie możemy także zapominać o stronie formalnej działań powstańczych. AK zdecydowała o włączeniu Warszawy do Planu Burza – Powstańcy mieli uwolnić Warszawę i przywitać Armię Czerwoną w roli gospodarza miasta, tak jak miało to miejsce w wielu innych polskich miejscowościach.

Do tego wszystkiego dodać należy sam wątek komunistycznej propagandy, która trąbiła wówczas, że Armia Krajowa, zamiast walczyć, „stoi z bronią u nogi”. AK chciała udowodnić, że takie hasło to nic innego, tylko komunistyczny bełkot.

Często padają fałszywe oskarżenia, iż militarnie Powstańcy nie byli gotowi sprostać Hitlerowcom, i że narazili 200 tys. Warszawiaków na śmierć. Otóż jak wynika ze wspomnień uczestników PW, w końcowych dniach lipca 1944 r. brano pod uwagę że Polska Armia na Zachodzie jest już w Europie, dyskutowano o szybkim przetransportowaniu Polskiej Brygady Spadochronowej gen. Sosabowskiego, jako ewentualnej pomocy dla walczącej Warszawy.

Istotne znaczenie miał w tamtych dniach także rozkaz w formie apelu wystosowany 27.07.1944 r. do Warszawiaków przez gubernatora Fischera, który żądał stawiennictwa 100 000 ludzi do budowy linii obronnych przeciwko Armii Czerwonej, a odmawiający mieli być karani nawet karą śmierci.

Ówczesny komunikat, obecny weteran Powstania Warszawskiego, prof. Witold Kieżun, porównuje do ówczesnej sytuacji w Mińsku Litewskim, z którego Niemcy uczynili swoją fortecę, a wyniku czego miasto zostało całkowicie zniszczone, a prawie połowa ewakuowanej z niego ludności zginęła. Profesor wskazuje jednak na pewną różnicę – a mianowicie w Warszawie istniała silna armia podziemna, którą trzeba było najpierw wyeliminować. Rozkaz stawienia się 100 tys. Warszawiaków zdolnych do prac fortyfikacyjnych Witold Kieżun rozpatruje właśnie w kontekście takiej próby – próby wyeliminowania Armii Krajowej, próby grupowego zamordowania tych ludzi. Warszawiacy jednak odmówili.

30 i 31 lipca w moskiewskim radiu odbieranym także w Stolicy Polski brzmi komunikat po polsku: „Warszawa drży od huku dział, wojska radzieckie nacierają gwałtownie i zbliżają się do Pragi. Nadchodzą, by przynieść wam wolność. Niemcy wyparci z Pragi będą się bronić w centrum Warszawy. Ludu Warszawy! Do broni, uderzcie na Niemców. Milion ludzi niech stanie się milionem żołnierzy, który wypędzi niemieckich zbrodniarzy i zdobędzie wolność!”.

Spójrzmy też na politykę zagraniczną i sytuację międzynarodową.

Zaczynając od USA pozwolę sobie przypomnieć niektórym czytelnikom postać Harry’ego Hopkinsa. Był to najbliższy doradca prezydenta Roosevelta, a jednocześnie gorący entuzjasta Związku Radzieckiego, wg niektórych historyków po prostu radziecki agent. Tłumaczy to w pewnym stopniu prorosyjską politykę Roosevelta.

Winston Churchill, mówiąc kolokwialnie, starał się trochę bardziej. W sztabie Armii Krajowej znany był przedstawiony przez Churchilla plan alianckiego ataku na Europę od strony Południa – przez Grecję. Następnie wojska Aliantów (z Polakami w swoich szeregach) miały przedostawać się na Zachód przez Jugosławię, Węgry oraz Słowację. Był to dobry i skuteczny plan. Analizując go, Armia Krajowa liczyła, że Alianci za parę miesięcy staną już nad Wisłą. Na przeszkodzie realizacji planu stanął jednak Roosevelt, którego koncepcja była zgoła odmienna.

Wracając jednak do PW – były powody (część z nich przytoczyłem wyżej), by sądzić, że albo sprzymierzony z USA Stalin i jego Armia Czerwona wkroczą do Warszawy, lub że inwazja Aliantów na Europę przebiegnie zgodnie z pierwotnym planem – od Południa. Podczas podejmowania decyzji o jego wybuchu, można było więc wierzyć, że Powstanie ma realne szanse powodzenia.

Powtarzając trafną opinię wybitnego profesora i uczestnika PW, Aleksandra Gieysztora – gdyby Powstanie nie wybuchło, to w Warszawie ogłoszonej jako forteca „Festung Warschau” musiałaby zostać zlikwidowana prawie 40-tysięczna AK. Niemcy mogliby także zacząć realizować zapowiedzianą karę śmierci, za niestawienie się ludności Stolicy do budowy fortyfikacji pod koniec lipca ’44 r.

Warto pamiętać, że kierownictwo AK znało tajną datę przewidzianej ewakuacji cywilnej ludności niemieckiej (zaplanowana na 2 i 3 sierpnia), co sugerowało, że akcja wymordowania AK-owców będzie miała miejsce najpóźniej 3 sierpnia. Później przeprowadzono by zapewne równie tragiczną w skutkach jakie miały miejsce w Mińsku Litewskim ewakuację ludności cywilnej, a następnie przystąpiono by do obrony „Festung Warschau” przed Armią Czerwoną.

Zbliżając się do zakończenia tego artykułu, chciałbym przypomnieć jeszcze kilka skutków Powstania.

Otóż PW bardzo spowolniło marsz Sowietów do zwycięstwa – Stalin wstrzymał ofensywę Armii Czerwonej, co dało Zachodowi dużo dodatkowego czasu. Snute są nawet hipotezy, że gdyby Powstanie nie wybuchło, Rosjanie zaszliby aż nad Ren, a ZSRR władałby czwartą największą potęgą przemysłową świata i prawdopodobnie aż do teraz panowałby nad Europą, a my żylibyśmy w PRL.

Po wtóre, PW miało wpływ na ostateczną rezygnację Stalina z utworzenia z Polski jednej z republik sowieckich, mieliśmy nawet kilkunastoprocentowy prywatny sektor gospodarczy i największe kontakty z zagranicą spośród „demoludów” w sowieckim obozie.

Podsumowując – kto powtarza puste slogany i rzuca niesmaczne teksty pod adresem dowódców AK, a nawet otwarcie krytykuje ten piękny zryw wolnościowy jakim było Powstanie Warszawskie, powinien zastanowić się nie dwa, lecz przynajmniej sto razy. Znane są słowa, że „nie o pomstę, lecz o pamięć wołają ofiary”. Naszą misją jest nie zapomnieć o nich – nie zapomnieć o Powstańcach walczących o Wolną Polskę, o ludziach, którzy nie chcieli żyć pod niemieckim butem i otwarcie przeciwstawili się okupantowi.
Gloria Victis.

autor: Mateusz Rojewski
źródło grafiki: http://all-free-download.com


Jedna odpowiedź do “Powstanie Warszawskie – dlaczego było potrzebne?”

  1. Problem jest taki, że nie wszystko jest tak białe.. Ja to w tekście napisano, Armia Czerwona nawoływała do powstania. Polacy wiedzieli, że to nie idzie sojusznik, lecz drugi wróg, że to czerwona zaraza.. W sytuacji gdy wróg do czegoś wzywa, należy podejrzewać podstępu.

    Armia czerwona raczej nie zaszła by dalej niż to miało miejsce. Strefy wpływów podzielono już w Techeranie.

    Niestety ale nie można dobrze mówić o dowódcach, którzy praktycznie w przeddzień planowanego wybuchu godzą się, aby w ramach akcji Burza wywieźć ze stolicy broń. Jak można wysyłać na ufortyfikowane koszary oddziały, które uzbrojone są w jeden karabin, kilka pistoletów i granatów, a poza tym noże i siekiery, a takie przypadki miały miejsca.. Zagadnienie jest szerokie. Osobiście obecnie nie znajduję przekonujących mnie powodów na temat słuszności PW.

    Zgadzam się natomiast z wnioskiem. O ofiarach należy pamiętać. Należy się im chwała za nieprawdopodobne poświęcenie. Należy również o tym wszystkim pamiętać, aby nigdy więcej nie powtórzyć takiej tragedii.