Platforma zdrajców


 Trudno o bardziej czytelny przekaz, niż wyrzucenie ze swoich szeregów polityka, który głośno mówi, że „nie akceptuje donoszenia na własny kraj i popierania przeciw niemu sankcji”. Platforma Obywatelska pozbywając się Jacka Saryusza-Wolskiego zrobiła krok, który pozwala na wyjaśnienie osobliwych decyzji rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz za czasów ich rządzenia Polską.

Saryusz-Wolski8

To nie informacja „Financial Times” o tym, że rząd Beaty Szydło chce dać oficjalne poparcie Jackowi Saryusz-Wolskiemu była powodem wczorajszego wyrzucenia polityka z tej partii. Również nie jego milczenie, przerwane dość konkretnym wyjaśnieniem, które właściwie powinno było zamknąć spekulacje. Po publikacji „FT” Saryusz-Wolski powiedział właściwie tylko tyle, że „jedna korespondencja z Moskwy i dwa anonimowe źródła dyplomatyczne mówią wiele na temat tego, jak tworzona jest wojna spekulacyjna”. I miał rację – informacja pochodziła od rosyjskiego dyplomaty z Londynu.

Prawo i Sprawiedliwość nie wskazywało go, jako swojego kandydata na szefa Rady Europy. PiS mówiło głośno o tym, że nie zamierza popierać Donalda Tuska, bo ani nie reprezentował w Radzie Europy interesów Polski, ani nie zgłosił się do polskich władz z prośbą o takie poparcie. Tusk zachowywał się, jakby Polska i jej rząd w ogóle nie istniały. Prosił rządy – i owszem. Ale były to rządy niemiecki, francuski, belgijski, włoski, czy hiszpański.

Dopiero po publikacji „FT” dziennikarze zaczęli pytać polityków PiS o to, czy rzeczywiście chce on poprzeć Jacka Saryusza-Wolskiego a nie Donalda Tuska. I nieodmiennie otrzymywali tę samą odpowiedź: – Nie potwierdzamy tego. Ani nie wykluczamy – odpowiadali politycy. Nie potwierdzali tego, bo publikacja brytyjskiej gazety zaskoczyła ich równie mocno, co samego zainteresowanego. Nie zaprzeczali, bo bezspornie byli zdecydowani, aby nie popierać Donalda Tuska, który nie tylko nie reprezentował w Radzie Europy i unijnych strukturach interesów Polski, ale zaczynał krajowi szkodzić.

Prawdziwym powodem tak gwałtownego i bezwzględnego wyrzucenia polityka z PO były inne słowa, słowa które padły wczoraj. – Potwierdzam. Nie akceptuję donoszenia na własny kraj i popierania przeciw niemu sankcji – które Saryusz-Wolski napisał w internecie. Napisał je zaraz po tym, jak PiS zgłosił jego kandydaturę na stanowisko szefa Rady Europy przedstawicielom Malty, pełniącej od stycznia półroczną prezydencję w UE.

Polskie MSZ swoją decyzję uzasadniało tak: „Pan Jacek Saryusz-Wolski jest politykiem bardzo doświadczonym w polityce europejskiej, od wielu lat działa w Parlamencie Europejskim na wysokich stanowiskach (…)”. MSZ mówiło również o bezstronności Saryusza-Wolskiego. Bezstronności, której nie można zarzucić Donaldowi Tuskowi, jednemu z liderów polskiej totalnej opozycji, wbrew zasadom unijnym usiłującego wpływać na wewnętrzną politykę kraju członkowskiego.

Znając stanowisko polskiego rządu, który zdecydował się na poparcie Saruysza-Wolskiego, (jeszcze wówczas) polityka PO – polityk od 2004 r. był europosłem PO. Wcześniej pełnił m.in. funkcję wiceprzewodniczącego tej partii – Platforrma powinna była w najgorszym wypadku przemilczeć ten ruch. Ale z jego ust padły słowa o zdradzie.

One najlepiej obnażają ruchy polityków PO zmierzające do tego, aby Polska została ukarana i odebraniem możliwości głosowań w UE, i finansowo – poprzez odebranie środków unijnych. Obnażają również, poprzez kontrast ze słowami partyjnego kolegi, to co naprawdę mówili i o Polsce, i o demokracji, i o polskim społeczeństwie. Słowa, które mówili – również ustami Donalda Tuska – zwykle padały na europejskich salonach.

Platforma wyrzucając Saryusza-Wolskiego za słowa o zdradzie, przedstawiła się właśnie jako partia zdrady. Rozwiała wątpliwości i co do swoich zamiarów, i co do tego, jak je rzeczywiście postrzega i określa.

Kadencja Tuska jako szefa Rady Europy mija z końcem maja. Podczas nieformalnego szczytu przywódców UE na Malcie b. premier zadeklarował, że jest gotów kontynuować swoją pracę na tym stanowisku. We wtorek Europejska Partia Ludowa (EPL), skupiająca centroprawicowe ugrupowania z krajów Europy, potwierdziła poparcie dla jego kandydatury.

Na szczycie UE 9-10 marca przywódcy mają zdecydować, czy Tusk będzie pełnił funkcję przewodniczącego Rady przez kolejną kadencję. Wybór przewodniczącego Rady Europejskiej nie wymaga jednomyślności krajów członkowskich UE. Do momentu przedstawienia przez Polskę kandydatury Saryusz-Wolskiego Tusk był on jedynym oficjalnym kandydatem na to stanowisko.

Tekst wzięty z  http://3obieg.pl/platforma-zdrajcow


2 odpowiedzi do “Platforma zdrajców”

  1. Dobrze napisane!
    dodam jeszcze wypowiedź pana Saryusza Wolskiego z lutego

    „Musimy wyciągnąć wnioski z tej sytuacji. Po pierwsze, polityka unijna wobec Rosji powinna się kierować zasadą „więcej za więcej”, utrzymując i zwiększając sankcje adekwatnie do rosyjskich działań. Po drugie, należy skończyć z fałszywym poglądem upatrującym w Rosji uczestnika procesu pokojowej. W rzeczywistości, Rosjanie są agresorami, Ukraina zaś – ofiarą”(…) Rosja mówi: sprawdzam. Jeśli oblejemy ten test, jeśli nie uda nam się powstrzymać Rosji na Ukrainie, to pójdzie ona o krok dalej i weźmie się za nas”

    A może prezes Kaczyński wraz z Macierewiczem pragną wojny polsko-rosyjskiej?!
    I to bynajmniej nie na polskie jabłka, bo to nieskuteczne, Rosjanie mają nas gdzieś, a rolnicy, spory elektorat, pomimo umizgów polityków i zaprzyjaźnionych z nimi hierarchów, zaczynają wypinać się na taką ” dobrą zmianę”

    …skoro wyżywić nas się nie da, to może uda się…. pozabijać?