Grzegorz Braun
Zamiast szumnie reklamowanych Patriotów w rzeczywistości zamawiamy dyskretnie przemilczaną Procę Dawida – zamiast amerykańskiego kupujemy izraelskiego kota w worku. A warszawskie władze i media podtrzymują w tej sprawie wielkie i kosztowne iluzje.
Z każdym zdaniem wypowiadanym przez prezydenta Donalda Trumpa na placu Krasińskich, z każdym wybuchem aplauzu ze strony wdzięcznej publiki narastała autentyczna groza tamtej chwili. Bo skoro Amerykanie uznali za stosowne tak bardzo nas dowartościować – to czego teraz będą chcieli za te wszystkie miłe polskim sercom słowa?
Sprawa zaczyna się wyjaśniać znacznie szybciej, niż mogli spodziewać się najwięksi nawet sceptycy. Że Waszyngton nie jest wobec nas szczery w swoich komplementach, to jednak tylko pół biedy – cały problem w tym, że Polaków równie konsekwentnie dezinformuje Warszawa. Politycy dobrej zmiany i działający w ich otulinie propagandowej publicyści w tej sprawie nadal uporczywie oszukują samych siebie albo polską opinię publiczną – co wychodzi na jaw w toku żenującego festiwalu egzaltacji i manipulacji w sprawie strategicznych inwestycji zbrojeniowych.
Oto okazało się, że po tryumfalnym ogłoszeniu bliskiej finalizacji kontraktu na zakup amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej ostatecznie Wojsko Polskie ma zaopatrywać się w antyrakiety izraelskie. Szczegół ten (ładny szczegół, raty liczone w miliardach dolarów!) został tradycyjnie przemilczany przez wszystkie media polskojęzyczne, które wcześniej tak chętnie i wydajnie zaangażowały się w festiwal dezinformacji, gdzie jako główny wabik na naiwnych patriotów posłużyły właśnie legendarne Patrioty. Kiedy Air Force One z prezydentem Trumpem na pokładzie lądował na Okęciu, puszczona została w obieg tryumfalna wieść o tym, że „jeszcze tej nocy” podpisana zostanie „umowa na zakup” sprzętu, którego posiadanie będzie skuteczną „gwarancją bezpieczeństwa Polski”.
Szybko okazało się, że nie umowa, lecz raczej wstępna promesa, że Amerykanie w istocie do niczego się jeszcze nie zobowiązali, że terminy pierwszych dostaw przewidziane są na rok 2022/23, a w ogóle o pełnej zdolności operacyjnej można będzie mówić za 10 lat (jak przyznał kilka dni później wiceminister obrony narodowej Kownacki). Ale te konkretyzujące informacje (składające się na czytelny przekaz, że na razie mowa o gruszkach na wierzbie przyobiecanych w grudniu po południu) w niczym jakoś nie zmniejszyły patriotycznego zapału na fali trumpoentuzjastycznej propagandy. Jeszcze tydzień później sam minister Macierewicz utrzymywał, że kupujemy rakiety najnowszego typu i że dzięki temu otrzymamy wreszcie dostęp do amerykańskiej technologii. I otóż wszystko wskazuje na to, że pierwszą ratę, około miliard dolarów, zainkasują najprędzej nie Amerykanie, lecz Izraelczycy.
Ale czemu znów tak ciekawe i ważne wiadomości pojawiły się wyłącznie na obcojęzycznych portalach (patrz np.: http://www.jpost.com/Israel-News/ Poland-to-buy-Israeli-made-Patriot-missiles-499233, albo: https://www.ynetnews.com/articles/0,7340,L-4986 597,00.html)? Informacje tam publikowane zdają się mocno skonkretyzowane: „Poland to buy US Patriot system with Israeli-made missiles” („Polska ma zakupić amerykański system Patriot z rakietami produkowanymi w Izraelu”) – i dalej: „Warszawa nalega [sic!] na zakup pocisków systemu przechwytującego Proca Dawida ze względu na ich znacząco niższą cenę i lepsze osiągi. Izraelski koncern Rafael, który opracował ten system wspólnie z amerykańskim koncernem Raytheon, może się spodziewać zarobku w wysokości miliarda dolarów od tego kontraktu”.
A może to istotnie najlepsze rozwiązanie? Może rzeczywiście nasze bezpieczeństwo ma się radykalnie zwiększyć, a budżet tyle zaoszczędzić na zakupie tańszego sprzętu z państwa położonego w Palestynie? Cóż za niespotykanie korzystny interes: za cenę jednego pocisku typu Patriot można podobno kupić aż dziesięć Dawidów (po 450 tys. dolarów sztuka). Ale jeśli to wszystko tak pięknie się układa, to czemu MON nie reklamuje tak wielkiego sukcesu – nie chwali się swą przezornością i gospodarnością?
I czemu milczą o tym media polskojęzyczne – całkiem zgodnie i solidarnie, zarówno te pro-, jak i antyrządowe? Ba, nawet portale specjalizujące się w militariach i technikaliach – wszystkie w tej akurat sprawie nabrały wody w usta. Jest, owszem, jeden sprawiedliwy – niezawodna „Bibuła” odnotowała: „Izraelskie rakiety dla Polski w nowej umowie z USA” (patrz: http://www.bibula.com/?p=96 676). Ale poza tym – kompletna cisza w eterze. A przecież jest co rozważać – i to nie tylko mając na uwadze kolosalny wymiar finansowy tej transakcji, ale także, a może przede wszystkim jej wymiar geostrategiczny.
Czy rzeczywiście system obrony antyrakietowej z importu uczyni Polskę bezpieczną od zagrożenia atakiem rakietowym ze Wschodu – to jedna kwestia w najwyższym stopniu problematyczna. Nie tylko ze względu na bliskość położenia ewentualnych nieprzyjacielskich wyrzutni, ale także i z tego względu, że żaden z tych kosztownych sprzętów nie przeszedł jeszcze takiej akurat próby ogniowej na realnym polu walki. Więc co do możliwości strącania rakiet rosyjskich przez amerykańskie czy żydowskie antyrakiety – to pozostaje ona czysto teoretyczna. Żadnego Iskandera nie trafił jeszcze żaden Patriot ani tym bardziej żaden Dawid – bo po prostu nie było jeszcze, chwała Bogu, takiej wojennej potrzeby. Ale nawet jeśli w tej sprawie uwierzymy naszym kontrahentom na słowo, to poważna różnica jest taka, że amerykańskie Patrioty są w obiegu już ponad cztery dekady (projektowane w latach 60., testowane w latach 70., zdolność bojową uzyskały w połowie lat 80.) – więc przynajmniej wiadomo, że w ogóle istnieją i działają. Tymczasem izraelski system obrony przeciwpowietrznej Proca Dawida wciąż jeszcze nie osiągnął fazy operacyjnej – jest nadal testowany. Czyżby Izraelczycy wpadli na doskonały biznesowy pomysł dokończenia tego projektu w sposób „samofinansujący się” – na nasz koszt? Stąd nie jest wcale oczywiste, czy naprawdę należy się cieszyć się, że to my jako pierwsi nabędziemy tego kota w worku (patrz np.: http://www.defconwarningsystem.com/phpBB3/viewtopic.php?t=10 266): „Poland to Become First Importer of Israel’s David’s Sling Missile Defense” („Polska ma się stać pierwszym importerem izraelskiego systemu obrony Proca Dawida”).
Gdyby nawet Proca Dawida miała okazać się naprawdę tak skuteczna w działaniu, a jej zakup tak nieprawdopodobnie okazyjny, to i tak są poważne powody, by zawarcie tego kontraktu uznawać za pomysł najgorszy – wręcz groźny dla bezpieczeństwa państwa. Warto w tym kontekście przypomnieć, jak przykrą niespodziankę sprawili izraelscy kontrahenci Gruzinom w połowie poprzedniej dekady, sprzedając im najpierw sprzęt bojowy, czym skutecznie przyczynili się do eskalacji wojennej – a następnie, jak wieść niesie, przekazując klucze elektroniczne Rosjanom. W rezultacie skuteczność izraelskich cudów techniki w konfrontacji z Moskalami okazała się zerowa. Być może to właśnie ten mały psikus kosztował Gruzinów przegraną wojnę w 2008 r. zakończoną zaborem części terytorium.
Być może nasz minister obrony narodowej naprawdę wierzy, że poprzez ten polsko-izraelski kontrakt stulecia otwiera Polskę na amerykańską technologię – byle nie na przestrzał…
Tekst wzięty z https://polskaniepodlegla.pl/opinie/item/12508-tylko-u-nas-grzegorz-braun-patrioci-patrioty-i-proca-dawida
3 odpowiedzi do “PATRIOCI, PATRIOTY i PROCA DAWIDA”
Wracając do tematu.
Może jam głupia ale po co Polsce broń ofensywna?
Skoro ( jak zapewniał gen Polko) Putin stoi już u granic, to wypadałoby otworzyć magazyny z bronią i wręczyć je wszystkim potrafiącym strzelać!
A nie jak my, kupować rakiety i to jeszcze z dostawą za 8 lat.
Putin nie będzie tyle czekał, nawet na skraju przepięknej puszczy białowieskiej :-)
A tak poza tym, musi Pan przyznać, że z Izraela i tak są dobre pany!
Mogli wymusić od nas 65 mld$ ” za nic”
A oni woleli sprzedać nam broń na wypadek” obrony przed Putinem”
…a już myślałam, że oni nas nienawidzą…
Jak to człowiek może pobłądzić w uczuciach!
A teraz kubeł zimnej wody, autorstwa posła Wrzodaka:
„W naszym podbitym przez USA kraju, od 25 lat niszczy się polską armię oraz trwa gigantyczne rozkradanie budżetowych pieniędzy przeznaczonych na utrzymanie armii i zakupy sprzętu na wojsko. Trwa wokół wojska gigantyczna korupcja. Każdy większy zakup dla wojska to podejrzenie o przepłacenie a więc podejrzenie o korupcję, począwszy od pocisku przeciwpancernego ,,Spike”, zakupionego za blisko 2 mld zł od Izraela, który nie potrafi przebić pancerza czołgu oraz po wystrzeleniu ciągnie się za nim smuga dymu. Samoloty myśliwskie F-16, czołgi ,,Leopardy”, KTO ,,Rosomak”, fregaty ,,Puławski” i ,,Kościuszko”, kończąc na rakietach JASSM
Za 40 sztuk zamówionych przez nasz MON amerykańskich pocisków manewrujących JASSM, zapłacimy około 250 mln $, zaś Finlandia zapłaciła za 70 tych samych pocisków tylko 255 mln $.
Jak widać koszt jednostkowy za zakup amerykańskich rakiet wynosi w przypadku Polski blisko 7 mln $ za sztukę, zaś Finlandia za to samo płaci około 3,5 mln $ za rakietę
A więc jak widać nasz biedny kraj, gdzie pracowników zmusza się pracować aż do samej śmierci, w którym nie ma pieniędzy na podstawową opiekę zdrowotną, ma jednocześnie taki gest, że może sobie pozwolić na dwukrotne przepłacenie za amerykański sprzęt wojskowy niż o wiele od nas bogatsza Finlandia, nie wspominając o Stanach Zjednoczonych, które płacą za to samo siedmiokrotnie razy taniej. No ale widocznie oni- krezusi, mogą sobie pozwolić na mniej niż wielokrotnie biedniejsza od nich Polska, dzięki swoim podwładnym w Warszawie.
Załóżmy, że ja się mylę i potrzeba kupować sprzęt wojskowy poza granicami Polski i trzeba kupić 40 rakiet JASSM od prywatnej korporacji Lockheed Martin, (od tej firmy Polska zakupiła F-16, lobbystami tej firmy są przyjaciele Komorowskiego i Sikorskiego) to czy w konfrontacji z Rosją (tak nas straszą ) obronią nas przed wymyśloną przez lobbystów fikcyjną wojną z Rosją.
– Czterdzieści rakiet JASSM może zniszczyć 40 czołgów np: rosyjskich ale Rosjanom zostanie jeszcze około 15,5 tys. czołgów, może chcą zniszczyć 40 wozów bojowych ale Rosjanom pozostanie jeszcze prawie 30 tys. takich wozów!
– Może chcą zniszczyć 40 rakietami JASSM działa samobieżne, haubice i wyrzutnie rakiet, ale Rosjanom pozostanie jeszcze blisko 6 tys. dział samobieżnych, blisko 5 tys. haubic i blisko 4 tys. wyrzutni rakiet!
– Może 40 rakiet JASS jest w stanie zniszczyć silosy z bronią jądrową w Rosji, ale pozostanie jeszcze 9 tys. takiej broni na wyposażeniu armii rosyjskiej!
– Może nasze F-y wygrają z 40 na wyposażeniu rakietami JASS wojnę powietrzną z Rosjanami, ale jak 40 rakiet ma strącić 750 myśliwców czy 1250 samolotów szturmowych?
– Może nasze F-y zniszczą 360 okrętów i łodzi, a może 65 łodzi podwodnych?
– Jak może 40 rakiet zlikwidować 3 mln ludzi gotowych do walki?
Widać jak na dłoni, że tu nie chodzi marionetkowym politykom o rzeczywiste interesy obronne Polski i Polaków, oni są od wykonywania poleceń oligarchów biznesowych. Oni są od ,,prywatyzowania strachu wojną”, tak by podatnik polski uwierzył w każdą brednię o zagrożeniu wojną z strony Rosji. Nawet okupanci Polski z usraela zostawili tu 500 żołnierzy na wypadek aby czasami marionetkowym rządom w Polsce nie odbiło i nie zechcieli kupić coś od innego dostawcy. Świadczy to o tym, że Polska SWOJEJ Armii nie ma. Żołnierze w polskich mundurach są od pilnowania interesów amerykańskich w Polsce o czym dobitnie świadczy Ukraina. Polski Rząd realizuje amerykańską politykę w Polsce.
PRZYKŁAD POLSKI JEDNOZNACZNIE WSKAZUJE, JAK BEZ JEDNEGO WYSTRZAŁU I ZA POMOCĄ MEDIÓW MOŻNA PODBIĆ KRAJ Z 40 MLN LUDZI.”
I tym optymistycznym akcentem pożegnam Pana Jacka.
Co do procy Dawida
Nasz najukochańszy prezydent 3 RP odznaczył Dawida Wildsteina Krzyżem Zasługi za …
utrwalanie pamięci historycznej ( sic!)
„Dawid Wildstein został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę. Publicysta „Gazety Polskiej” oraz „Nowego Państwa” został uhonorowany za zasługi w działalności na rzecz upamiętniania prawdy o najnowszej historii”
Jak Wildstein upamietnia naszą pamięć historyczną świadczy program:
https://vod.tvp.pl/video/studio-wschod,24062017,32510968
Za ten program Wildstein wyleciał w TVP
Kresowianie odniesli mały sukces.
„Szanowny Panie Prezesie,
zmuszeni jesteśmy, jako środowiska reprezentujące ofiary ukraińskiego ludobójstwa, ostro zaprotestować przeciwko emisji programu z cyklu „Studio Wschód” pod red. Dawida Wildsteina, który ukazał się w dniu 24 czerwca 2017 r. na antenie TVP Info o godz. 17.10.
Twórcy tego „dzieła” w sposób absolutnie niedopuszczalny i haniebny dokonali kryptoreklamy banderowskiej mordowni pod nazwą „Kryjówka”która to knajpa znajduje się we Lwowie i słynie z gloryfikacji ludobójców narodu polskiego: OUN-UPA.
Takąż funkcję spełnia występujący tam zespół pod nazwą „Ot Vinta”, który także był promowany przez polskich dziennikarzy tego programu. Wystarczy stwierdzić, że lider tej grupy wyraża się per „osobistość” o ukraińskim zbrodniarzu wojennym i ludobójcy narodu polskiego Stepanie Banderze. To wszystko na antenie TVP Info za pieniądze polskiego podatnika!
Obecność w tzw. „Kryjówce”- czyli miejscu jawnie honorującym największych morderców Polaków (i nie tylko, ręce banderowców są po łokcie umorusane we krwi polskiej, żydowskiej, rosyjskiej, ormiańskiej, czeskiej, słowackiej, węgierskiej, ale i ukraińskiej-Sprawiedliwych Ukraińców) spod czarno-czerwonych szmat UPA- jest uwłaczająca dla każdego przyzwoitego Polaka i nikt wychowany w duchu polskiego patriotyzmu nigdy by się tam nie znalazł
W tym uwłaczającym godności każdego Polaka miejscu, w szczególności Kresowian, promowany był jednocześnie przez TVP Info ukraiński zespół muzyczny pod nazwą „Ot Vinta”. Grupa ta słynie z gloryfikacji banderowców, przeciwko ich wjazdowi na teren Polski protestowali patriotyczni kibice „Polonii” Przemyśl i udało im się na szczęście doprowadzić do zakazu wjazdu na teren Najjaśniejszej Rzeczpospolitej tych banderowskich propagandystów.
Absolutnym skandalem było zaprezentowanie w tym programie fragmentu „utworu” grupy „Ot Vinta”, w którym padają słowa o „wybebeszaniu ludzkich flaków”. Gdy Ukrainiec, w mordowni „Kryjówka”, która bez cienia żenady reklamuje się jako miejsce upamiętniania upowców, śpiewa piosenkę traktującą o wybebeszaniu ludzkich flaków a TVP INFO bez cienia refleksji to emituje, jest to krańcowy brak taktu, empatii i zwykłej przyzwoitości!!! Nasi najstarsi krewni pamiętają dobrze wybebeszone banderowskimi siekierami i widłami wnętrzności swoich bliskich, niemowlaki nadziewane na sztachety od płotu, rozpruwane widłami i piłami brzuchy ciężarnych polskich kobiet. Czujemy się obrażeni i upokorzeni faktem, iż polska telewizja może na swej antenie emitować coś tak obrzydliwego!!!”
http://prawy.pl/53200-srodowiska-kresowe-domagaja-sie-dymisji-dawida-wildsteina-z-powodu-promowania-przez-niego-neobanderyzmu/
Ale zaraz prezydent przytulił do serduszka…
Ot, patryjoci z PIS;-)
Pierwszy link chyba już wyczyszczony.
… i wszystko jasne.