
Jacek Bezeg
Tego, że zdarzy się coś, czego się nie spodziewamy.
Teolodzy twierdzą, że Pan Bóg, który jest samym dobrem jeśli już dopuszcza jakieś zło, to tylko po to, aby wynikło z niego jeszcze większe dobro. Jak tu im nie wierzyć widząc co się dzieje.
Na przykład pomieszanie w głowach lewactwa w trakcie głosowania nad projektami ustaw o mordowaniu lub nie mordowaniu dzieci tylko z powodu podejrzenia o nie najlepsze zdrowie. Ewidentnie była to interwencja „odgórna”, bo tego samego rodzaju jak w przypadku z wieżą co to miała sięgnąć aż do niebios.
Jeszcze lepszy jest przykład z tymi pięcioma leśnymi faszystami. Pozwolono im (góra pozwoliła) na zorganizowanie prowokacji po której cały świat się dowiedział jakim to strasznym krajem jest Polska.
Faaatalnie – mogło by się wydawać na pierwszy rzut oka,
A jednak dzięki temu „kopniakowi” chłopcy się zmobilizowali i przez sejm migiem przeszła ustawa o karaniu nie tylko za faszyzm (Co bądźmy szczerzy – w Polsce jest fantazjowaniem), ale także za komunizm i banderyzm (Co tak bardzo było nam potrzebne!!! Bo się plenią strasznie, a nie było pretekstu aby je ukrócić.) A więc wynik jest niezły.
Ale to wszystko, to nie koniec. Ta, tak potrzebna ustawa stała się z kolei powodem innych umysłowych perturbacji. Tym razem w ciepłych krajach, a dokładniej w jednym z nich, co lotem błyskawicy dotarło do Polski. Oburzenie i wzburzenie osób podających się za naszych starszych braci jest ogromne.
I cóż dobrego może z tego wyniknąć? A może i to coś ważnego?
Otóż kraj uważany przez niektórych za psa, którym kręci ogon posiada na naszym (?suwerennym?) terytorium nieco swoich wojsk, a zanosi się na to, że wkrótce będzie ich znacznie więcej. [Podobno coś nam grozi i w razie gdyby faktycznie, to oni nie uciekną tylko się dadzą za naszą wolność zabić (???) Trochę trudno mi w to uwierzyć, ale widzę, że większość wierzy. ] Z drugiej strony w tymże kraju szykowane jest prawo, które może pozwolić na opanowanie metodami finansowymi, terytorium przez nas obecnie zamieszkiwanego przez zupełnie inny naród.
Dzięki zaistniałej, wyżej opisanej, nerwowej sytuacji dowiemy się jakie są rzeczywiste plany, interesy i zamiary w stosunku do nas, „naszego największego sojusznika” zanim zamieszka u nas większa ilość jego dzielnych żołnierzy.
Taka wiedza może mieć w tym momencie duże znaczenie.
Otwórzmy więc oczy i uszy szeroko, ale i módlmy się gorliwie za naszą Ojczyznę, bo chyba czasy prób się zbliżają.
Tekst wzięty z http://jacekbezeg.pl/2018/01/28/czegoz-mozna-byc-pewnym/
5 odpowiedzi do “Czegóż można być pewnym?”
„Ale już postanowione. Pójdę do doktora, dostanę tabletki i będzie git!
Dopiero teraz!?
Panie Jacku ja ciągle na prochach, bo mi się 3-4 RP nic, a nic nie podoba.
Gorzej…. bo już nawet prochy nie pomagają!
( ani wspólne żydowsko- toruńskie modlitewki)
Co robić, wypieprzać nie ma gdzie bo z prawa banderowcy z lewa islamiści, a tu jeszcze Putinem dniami i nocami straszą
Wpław do Republiki Islamskiej Szwecji ?
Nie trzeba nigdzie wy …… tylko do roboty i naprawiać, poprawiać, remontować i przerabiać.
TAK tak!!!
Czas na odwzajemnienie grzeczności.
Niech Jakub Morawiecki zajedzie do kraju dobrego pana i złoży wieńce pod pomnikiem Pomordowanych Siuksów.
Panie Jacku, nie zauważył pan pewnego faktu?!
Do umęczonej Polski przyjeżdża „dobry pan” z USA z walizką pełną kolorowych koralików, Tilerson.
I gdzie dobry pan z USA kieruje swoje pierwsze kroki?
Ano pod pomnik Bohaterów Getta
Nie pod Polskie Miejsce Pamięci, Grób Nieznanego Żołnierza!
Ten fakt pokazuje kogo dobry pan z USA uznaje za właścicieli Polski (Polin)
A niezmordowany pan Kaczyński, jak na tubylca rozkoszującego się koralikami od dobrego pana, mówi
„To była dobra, pożyteczna rozmowa. Miałem okazję podziękować amerykańskiej dyplomacji za obecne nastawienie do Polski”
Dziękuję za uwagę.
Oj, oj, że też Pani nic się nie podoba.
Koralików Pani nie lubi?
Wszyscy tubylcy z którymi rozmawiam są bardzo zadowoleni. Tylko Waćpani nie.
No i to przez Panią coś mi się na mózg rzuciło i też tylko narzekam i narzekam. I brzydkie rzeczy piszę jak powyżej.
Ale już postanowione. Pójdę do doktora, dostanę tabletki i będzie git!